Heart_2
Wyszukaj Eksperta
IgorAlexander

Igor Alexander

teraz niedostępny
USŁUGI EKSPERTA
STATYSTYKI

Ostatnio online:

Ilość wyświetleń profilu: 91130

Średnia ocen: 5

0 Rozmów na chat
0 Zrelizowanych e-maili
0 Odpowiedzi na SMS
1433 Rozmów przez telefon
1808 Rozmów przez 700
0 Wizyt w saloniku
0 Udziałów w imprezach

Moje talie kart

 

 

 

Mili Państwo

Treści tej podstrony nie nazwałbym usługą specjalną, proszę traktować ją jako dopełnienie mego profilu. Może przed nawiązaniem kontaktu, przed wróżbą, chcieliby Państwo zobaczyć karty, dzięki którym odpowiadam na pytania i poznać historie o tych kartach?

Choć nie jestem kolekcjonerem kart mam kilkanaście tarotowych talii i kilka innych, które lubię – natomiast te, które tu prezentuję czuję w wyjątkowy sposób, to one mnie wybrały, ufam im.

 

Moja babcia mawiała: „nie jestem wróżką, ja tylko czasem czytam karty”. Taka była prawda, nie była wróżką w obecnym rozumieniu tego słowa; choć warto podkreślić, że jako dobra wróżka zapisała się w pamięci licznie odwiedzająch ją osób. Początki były takie, jak to często bywa – młodzieńcza ciekawość, pierwsze zauroczenia czy flirty stały się okazją pójścia do wróżki, a że nie miała daleko (bo ledwie piętro wyżej), tym chętniej i częściej tam bywała, podpatrywała je przy pracy i – mimo woli – sama się uczyła, a w 1921 roku kupiła tę oto talię kart.

 

Poniżej talia kart Lenormand z 1887 roku, z tą talią wiąże się ciekawa historia, rzekłbym nieco metafizyczna historia. Z perspektywy czasu sądzę, że zaważyła na losie mojej rodziny i, być może, tym, czym ja się dziś zajmuję. Zimą 1938 roku wróżki Dagna i Dagmara – lokatorki kamienicy moich pradziadków i dziadków po blisko 26 latach w jedynym miejscu - zakomunikowały, że się wyprowadzają. Wzbudziło to ogromne zdziwienie zarówno moich bliskich, jak i zaprzyjaźnionych z wróżkami osób i lokatorów. Podówczas wiekowe już damy likwidowały swoje „warszawskie interesy”. Stopniowo wysyłały wszystko za granicę. W czerwcu 1939 roku ostatecznie wyemigrowały do USA. Żegnając się, przestrzegły pradziadków przed wojenną zawieruchą i kompletnym zniszczeniem obszaru, w którym stała kamienica. Podarowały im kilka pamiątek. Moja babcia dostała wówczas tę talię kart, podobno ze słowami: przydadzą się.

Epilog historii z przestrogą był taki. W pierwszych dniach września, w pierwszych bombardowaniach budynek został zniszczony, inne w tym rejonie ocalały, a później jeszcze kilkakrotnie bombardowano właśnie ten teren.

 

Są pytania i sytuacje, w których nie są potrzebne obszerne tarotowe wróżby, analizy. Sięgam wtedy po karty klasyczne. Ubogość kart klasycznych jest tylko pozorna, w rzeczywistości znakomicie sprawdzają się w odpowiedzi na pytania niezupełnie sprecyzowane.

 

Jest pewna talia Tarota, która szczególnie mnie oczarowała, talia, której karty można z zaciekawieniem odkrywać i czytać każdego dnia na nowo, talia, przy której czas zdaje się płynąć wolniej, oddech staje się miarowy i spokojny, a myśli skupiają się na tym co naprawdę ważne, co prawdziwe. W tych skromnych kartonikach zaklęta jest mądrość. Moc mieszka w Tarocie z Krakowa… - tak blisko dwadzieścia lat temu napisałem o kartach, które mnie wybrały, którym wierny jestem po dziś dzień.

FacebookYoutubeInstagram
Strona jest zarządzana przez firmę 4C sp. z o.o.
Copyright 1998-2021 © 4C sp. z o.o.