Udzieliliśmy ponad 4 miliony porad

Moja własna wizyta u wróżki

Kategoria: Tarot

Moja własna wizyta u wróżki

Chociaż dzisiaj sama zajmuję się wróżeniem, doskonale pamiętam swoją pierwszą wizytę u wróżki. Oczywiście, jak wiele osób czułam przed nią duże podekscytowanie, ale też strach. Nie bez powodu zabrałam wtedy ze sobą koleżankę, a kieszenie wypchałam czosnkiem… Może wstyd się do tego przyznać (ten czosnek mający mnie chronić), ale jak większość ludzi wyobrażałam sobie od razu szklaną kulę, czarnego kota (dzisiaj sama takiego mam!) i jakąś ukrytą moc, której jednak trochę się obawiałam.

Tymczasem po pierwszym rozdaniu kart, wróżka poprosiła mnie abym pokazała jej moją rękę. Kobieta ta miała pierwszy stopień Reiki. Potem pokazała mi swoją rękę, pytając co w niej widzę. Oczywiście wtedy, zupełnie wystraszona, ani nie mogłam niczego zobaczyć, ani dobrze nie wiedziałam, o co jej chodzi. Wróżka, widać nie zniechęcona, pokazała mi zdjęcia całej swojej rodziny i poprosiła, abym mówiła co na nich widzę. Przy zdjęciu jej wnuka faktycznie zobaczyłam białą otoczkę, która otulała całe dziecko tak, jakby je chroniąc, ale niewiele mi to wtedy mówiło i chyba nadal byłam dosyć przerażona całą sytuacją.


Potem rozrzuciłam jej karty, a te zaczęły przyklejać się do moich rąk. Wyglądało to tak, jakby się do nich tuliły, przytulały, choć ja nie miałam żadnego pojęcia co mówią.
Na koniec spotkania wróżka dała mi książki, z którymi miałam pracować. Przez dłuższy czas brałam je do ręki i odkładałam z powrotem. Funkcjonowało we mnie przekonanie, że wróżby to grzech… że to coś złego, wbrew mojej religii. To trwało przez dłuższy okres, aż poszłam do spowiedzi. Najpierw ksiądz powiedział mi, że mogę pomóc wielu ludziom, a potem wygłosił kazanie o tym, że prosi Boga o widzenie, ale ono zwykle dane jest tylko prostaczkom. Poczułam się wtedy źle; byłam nawet zła, że porównano mnie do prostaków. Zrozumiałam, że musi w tym być coś, czego nie rozumiem i zaczęłam szukać odpowiedzi. Do momentu, gdy zrozumiałam, że nauczyciel nie przychodzi do nas z zewnątrz, ale jest wewnątrz nas i przychodzi wtedy, gdy jesteśmy na to gotowi.
Jeszcze dużo czasu upłynęło nim zrozumiałam, że mogę pomagać innym. Cały czas był we mnie jakiś opór i bunt. Zdecydowałam się pójść nawet do psychiatry, żeby sprawdzić, czy moja psychika jest w normie - czy jestem po prostu normalna! Poprosiłam nawet o zaświadczenie ( zupełnie, jakbym chciała to mieć także na piśmie!), które mi zresztą wydano. Dopiero wtedy, gdy lekarz napisał, że wszystko jest porządku zaczęłam myśleć poważnie o wróżeniu.
A dzisiaj jestem tutaj i staram się pomagać Państwu w sprawach, o których do mnie piszecie, o których rozmawiamy. Pozwolę sobie przytoczyć oryginalną treść e-meila, za zgodą jednego z moich klientów, który zwrócił się do mnie po radę i pomoc w trudnym dla siebie czasie.


„ Na wstępie przed opisaniem mojej całej sytuacji chciałem podziękować bardzo gorąco wspaniałej i dobrej Pani Solana, jest to kobieta wspaniała przewróciła moje życie o 360 stopni na dobre. Dzwoniąc do niej po 12/14 razy dziennie nawet o 24 i zawsze słyszałem ciepły głos i słowo które będzie zawsze tkwiło mi w pamięci [ spokojnie, jest dobrze i będzie jeszcze lepiej]. Jak wszyscy przeczytacie ta opowieść prawdziwą to uwierzycie na pewno w to co pisze, polecam wszystkim tą kochaną kobieta teraz przejdę do opisywania. W maju pokłóciłem się z moją ukochaną ona wyjechała do Niemiec do pracy ja zostałem w Polsce, przez pierwszy miesiąc myślałem że zapomnę o niej ale niestety nie dało rady coraz więcej tęskniłem za nią po krótkim czasie wpadłem w depresje nie wiedziałem co się ze mną dzieje zacząłem pić, szukałem ratunku u wróżek dzwoniłem chyba do 15 i trawiłem w końcu czerwca do tej jednej kochanej P Solana. Z początkiem lipca wyjechałem na wakacje do lasu tak mi znajomi doradzili, myślałem że dojdę do siebie ale nic z tego nie dało rady chodziłem po lesie miałem silną depresje ale nikomu tego nie życzże to co przeszyłem w lesie krzyczałem płakałem piłem alkohol chciałem Się powi,,,,, ale miałem przy sobie wspaniałego mojego kochanego pieska spojrzałem na nią a ta kochana moja suczka patrzyła na mnie co się dzieje ze mną i w tym Momocie dzwoniłem do kochanej Pani Solana opowiedziałem o wszystkim, pierwsza co mi pozwiedzała że mam odstawić alkohol potem zaczęliśmy rozmawiać o mojej kochanej wysłałem pierwszego MS do niej odpisała mi bardzo głupio potem drugiego tak samo otrzymałem głupiego MS a pani Solana mi nawet dyktowała jak mam pisać i cały czas mówiła że będzie dobrze ja w to na początku nie wierzyłem a potem traktowałem ją jak własną matkę. Po paru dniach zadzwoniłem do mojej kochanej i z nią rozmawiałem a ona mnie wyzywała, że to koniec i mam jej dać spokój, po tym telefonie dzwoniłem do P Solana i opowiedziałem jej tą naszą rozmowę a ona mnie dale uświadamiała że będzie dobrze miesiącu sierpniu zacząłem rozmawiać z moją kochaną już lepiej nie wyzywała mnie ale przychodził dzień powrotu do Polski chciałem się koniecznie spotkać, moja kochana twierdziła, że raz się spotkamy i koniec znów dzwoniłem do pani Solana jak to dalej będzie, wiec otrzymałem odpowiedź że będzie dobrze, że spotkamy się razem, że moja kochana zamieszka u mnie i więcej nie pojedzie tam do pracy ja w tym Momocie nie mogłem w to uwierzyć jak to będzie to możliwe przecież tam ma legalną prace i dobre pieniądze ale cóż Pani Solana mówiła mi, że mam Wierzyć i Modlić się a w miedzy czasie byłem w Lichenia ta się modliłem, ale wracając to sytuacji o powrocie wiec moja ukochana wróciła spotkaliśmy się, zaczęliśmy rozmawiać o nas i było Ok zadzwoniłem do mojej kochanej Solana powiedziałem jej to wszystko a ona bardzo i bardzo się cieszyła powiedziała że mamy znaleźć czas i pojechać do Częstochowy i pomodlić się i tak zrobiliśmy. Zbliżał się dzień wyjazdu, pamiętam że to był piątek byłem na zakupach i dzwoniła moja kochana i powiedziała, że już nie pojedzie tam do pracy woli zostać ze mną i z synem, wiec byłem w szoku wszystko się sprawdza to co kochana Pani Solana mówiła i nadchodzi ostatni etap mojej prawdziwej opowieści w październiku bierzemy ślub naprawdę wierzcie mi z sytuacji która nie miała wyjścia Pani kochana Solana doprowadza nawet do ślubu tak mnie zmieniła jestem teraz innym człowiekiem nie piję, modlę się. Za wszystko dziękuje ci kochana jak mogę tak pisać kobieto nawet Pani Solanż rozmawiała z moją kochaną jest to wspaniałe - chodząc do kościoła to modlę się tak samo o zdrowie Solana i proszę Pana Boga, że dał jej taką siłę, że pomaga innym. Na koniec chciałem ja i moja kochana bardzo podziękować za wszystko co zrobiła do nas Pani Solana BARDZO DZIĘKUJEMY pozdrawiamy i ludzie piszcie do niej to jest SKARB W NASZEJ POLSCE. ”


Dzisiaj cieszę się i miło wspominam moją pierwszą wizytę u wróżki

Pozdrawiam Państwa
 

AUTOR ARTYKUŁU

Solanż

Solanż

"Wszelkie prawa zastrzeżone, treści chroniona prawami autorskimi. Żadna część nie może być wykorzystywana lub kopiowana w jakiejkolwiek elektronicznej, mechanicznej, fotograficznej lub innej formie zapisu bez pisemnej zgody autora"