On milczy, ale czy naprawdę odszedł?
Kategoria: Miłość i związki
Co dzieje się z mężczyzną, który ucieka od uczuć
Nie każdy mężczyzna, który milczy, przestał czuć.
Ale też nie każdy, który czuje, jest gotowy stworzyć związek.
I właśnie pomiędzy tymi dwoma zdaniami powstaje wiele najtrudniejszych historii miłosnych.
Na początku jest pięknie.
Rozmowy ciągną się godzinami. Jest zainteresowanie, chemia, spojrzenia, wiadomości. Czujesz, że ktoś naprawdę Cię widzi.
A potem nagle pojawia się dystans. Wiadomości są rzadsze. Spotkania trudniej ustalić. Znika spontaniczność. W końcu zapada cisza.
Kobieta zaczyna zastanawiać się, co zrobiła źle.
A bardzo często niektórzy ludzie świetnie radzą sobie z początkiem relacji, dopóki wszystko jest lekkie.
Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczyna być naprawdę blisko.
Bo bliskość oznacza ryzyko.
Można zostać odrzuconym. Można się zakochać. Można stracić kontrolę. Trzeba zacząć mówić o swoich potrzebach. Trzeba również zobaczyć potrzeby drugiej osoby.
I właśnie wtedy ktoś, kto całe życie radził sobie z emocjami poprzez wycofanie, może zrobić to ponownie.
Uciec.
Nie zawsze od kobiety.
Czasami ucieka przed własnymi emocjami.
To jednak nie oznacza, że kobieta powinna czekać bez końca.
Zrozumienie czyjegoś lęku nie jest zobowiązaniem do życia w jego konsekwencjach.
Możesz wiedzieć, że ktoś miał trudne dzieciństwo. Możesz rozumieć, że został wcześniej zraniony. Możesz widzieć, że boi się zaangażowania.
Ale nadal masz prawo powiedzieć:
„Potrzebuję relacji, w której druga osoba jest obecna”.
Miłość nie jest terapią prowadzoną przez partnerkę. Nie jesteś odpowiedzialna za nauczenie dorosłego człowieka bliskości.
Możesz stworzyć bezpieczną przestrzeń. Możesz rozmawiać. Możesz dać czas.
Ale krok musi wykonać również on.
Często pytacie mnie podczas konsultacji: „Czy jeśli przestanę się odzywać, on wróci?”
Może wrócić.
Ale nie to jest najważniejsze.
Jeżeli wycofujesz się tylko po to, żeby sprowokować jego reakcję, nadal cała Twoja uwaga pozostaje przy nim.
Zdrowe odsunięcie wygląda inaczej. Przestajesz ciągnąć relację sama. Wracasz do swojego życia. Nie sprawdzasz codziennie, czy jest online. Nie interpretujesz każdego zdjęcia. Nie próbujesz stworzyć „przypadkowego” spotkania.
I wtedy dzieje się coś bardzo ważnego.
Odzyskujesz siebie.
Jeżeli on wróci, możesz spojrzeć na niego zupełnie inaczej. Nie jak na człowieka, którego trzeba przekonać. Ale jak na człowieka, który musi pokazać, czy potrafi być partnerem.
Bo mężczyzna może tęsknić. Może wspominać. Może żałować. Może nawet kochać.
A mimo to nadal nie być gotowy na relację.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie: „Czy wróci?”
warto zapytać: „Jeżeli wróci, czy przyniesie ze sobą coś więcej niż tęsknotę?”
To pytanie zmienia wszystko.
AUTOR ARTYKUŁU