Mickiewicz i jego liczba "czterdzieści cztery"
Większość z nas słyszała o wybitnym talencie Adama Mickiewicza, jego dzieła znane są nie tylko w naszym kraju, ale i za granicą. Uczymy się o historii tego wybitnego poety w szkole, ale mało kto wie, że wieszcz w życiu prywatnym interesował się mistycyzmem oraz ezoteryką.
Mickiewicz w swojej młodości należał do loży wolnomularskiej i otarł się o nią będąc nauczycielem w Kownie. Został on inicjowany do masonerii w stopniu czeladnika. Trzeba też zaznaczyć, że na wzór wolnomularstwa ukształtowano wileńskie Towarzystwo Filomatów, do którego Mickiewicz należał.
Etap Towianizmu u naszego wieszcza przypada na lata 40. XIX wieku, od spotkania z Andrzejem Towiańskim w 1841 roku. Ten zrobił na poecie wrażenie prawiąc swoje tajemne, mistyczne nauki. Snuł on w przepowiedniach wizję odnowy Europy i wolności Polski, co było na tyle istotne, że poeta postanowił wstąpić do koła Towiańczyków, głosząc mesjanizm nakazujący cierpieć w milczeniu i czekać. W posłuchu u poety pomógł zbawienny wpływ Towiańskiego na nerwowo chorą żonę autora “Pana Tadeusza”, sam przywódca Koła Sprawy Bożej przed poznaniem z Mickiewiczem, w maju 1828 roku doznał objawienia w kościele Bernardynów. Uznał się on za proroka i zaczął gromadzić wokół siebie uczniów. Po przeczytaniu Dziadów doszedł do wniosku, że to właśnie on jest zbawcą “czterdzieści i cztery”.
Co ciekawe, Towiański twierdził, że potrafi odczytywać poprzednie wcielenia i napisał on w jednym z listów do filomaty, że jego poprzednimi wcieleniami były:
- Prorok przed Jezusem Chrystusem
- Znany z odwagi rycerz
- Zakonnik znany z surowości i męczeństwa
- Dziewica Orleańska
Zaskakujące jest tu odniesienie do Joanny d’Arc, jednak Towiański pisząc do Mickiewicza “Do próżnej Johanny weszła jedna część myśli Boga - dla nieczuwania nie posłyszała drugiej. Opuszczona za to od Boga spaloną była”, mógł chcieć przekazać mu, aby w swoim obecnym “poetyckim wcieleniu”, ten był mu posłuszny.
W trzeciej części Dziadów w “Widzeniu Księdza Piotra” Mickiewicz wspomina o nadejściu Mesjasza, obrońcy i wskrzesicielu narodu. Seweryn Goszczyński, bliski przyjaciel poety, zapytał się go wprost skąd w jego tekście akurat ta liczba, autor przyznał, że powstała ona z zupełnego natchnienia. Problem jednak w tym, że później sam Mickiewicz wypowiadał się o tym fragmencie co najmniej dwukrotnie. Raz, już jako Towiańczyk, oświadczył publicznie w College de France, że słowa te dotyczą Towiańskiego, z kolei swojemu synowi powiedział, że użyta liczba była dla niego zagadką.
Historyk literatury Juliusz Kleiner, pokazał, że w “Widzeniu Księdza Piotra” Mickiewicz odwołał się bezpośrednio do żydowskiej Kabały a dokładniej do gematrii, czyli nauki o wartości liczbowej liter obecnej przede wszystkim w kabalistycznej interpretacji biblii. Kleiner pisze tak: “Otóż w alfabecie hebrajskim 40 jest M, 4 – D”. Po dokonaniu drobnej korekty, stwierdza, że autor próbował w tym miejscu zaszyfrować swoje imię, wieszcz popełnił jednak drobny błąd. Wyszedł on z błędnego założenia, że w języku hebrajskim nie zapisuje się samogłosek, policzył więc tylko spółgłoski i otrzymał wynik 44. Konkluzja Kleinera wydaje się być trafna zwłaszcza biorąc pod uwagę imię autora Pana Tadeusza, które zostało nadane mu od dnia w którym się narodził, 24 grudnia (Adama i Ewy).
W ezoteryce i numerologii chrześcijańskiej liczba 44, bywa rozbijana na 40 i 4.
- 40 w biblii symbolizuje czas próby, oczyszczenia i pokuty, mieliśmy tam 40 dni potopu, 40 lat wędrówki izraelitów po pustyni, 40 dni postu Jezusa..
- 4 zaś to symbol ładu, czterech stron świata, czterech ewangelistów.
Prób odczytania proroctwa Mickiewicza było wiele, znajdowali się i tacy, którzy zbawienie przypisywali samym sobie, albo konkretnym wydarzeniom w losach naszego kraju. Sam autor Pana Tadeusza zapytany o znaczenie tych słów uwielbiał niedopowiedzenia, mówił: "Kiedy pisałem, wiedziałem. Teraz już nie wiem".
Dziś słowa “a imię jego czterdzieści i cztery” wyrażają coś tajemniczego, są symbolem mistycznej tajemnicy lub czegoś niedopowiedzianego.
AUTOR ARTYKUŁU