Moje przeżycia z duchami
Kategoria: Wróżby ogólne
Pragnę opowiedzieć Wam, co przytrafiło mi się około dwudziestu lat temu. Przeżyłam wtedy momenty grozy, przerażenia i wiele bezsennych nocy.
W tamtych czasach było bardzo modne wywoływanie duchów. Koleżanki i koledzy z mojej klasy często, ,bawili się" w to. Postanowiłam i ja to uczynić. Razem z moją kuzynką, w jej pokoju zapaliłyśmy biała świecę, zgasiłyśmy światło dla nastoju i zaczęłyśmy wywoływać pierwszego ducha. .. Cisza. .. Po chwili jeszcze raz poprosiłam o przybycie ducha i o
danie mi znaku, że jest przy nas. Za moment usłyszałyśmy pukanie w parapet po zewnętrznej stronie okna. .. I w tym samym momencie poczułam jakby ktoś wchodził we mnie przez środek głowy, kiedy poczułam, ,go" trochę głębiej w sobie, potwornie się wystraszyłam i zaczęłam krzyczeć.
Obie uciekłyśmy z tego pokoju. Kiedy tak krzyczałam odczułam, że, ,on" wyszedł z mojego ciała, przez co poczułam ulgę. Wtedy postanowiłam, że więcej nie będę się, ,bawiła" w takie rzeczy. Czytałam w tamtych latach o mediach, które potrafią nawiązywać kontakty z osobami zmarłymi, ale przecież świat astralny to nie tylko "dobre duchy", ale i złośliwe demony. Dotarło do mnie, że jestem nie przygotowana na ewentualne rozmowy i wizyty duchów. Wiedziałam jednak, że posiadam ten dar, ale aby z niego korzystać potrzeba się tego nauczyć, aby nie zaszkodzić sobie i innym.
Po pewnym czasie od owego zdarzenia, zaczęły się dziać dziwne rzeczy w moim domu. Kiedy kładłam się do łóżka, przymykałam oczy chcąc zasnąć. Zaczynałam widzieć twarze. .. Najpierw ładne i o jasnych, pogodnych rysach, potem coraz bardzie przerażające. .. Te obrazy ukazywały mi się w zadziwiająco szybkim tempie. To były złe, demoniczne oblicza, zdeformowane przez ból, który zadawały i który otrzymywały. Te twarze nie pozwalały mi usnąć, po chwili musiałam otworzyć oczy - z przerażenia. I tak to nieraz trwało po kilka godzin. Byłam zmęczona, niewyspana, ale nie mówiłam o tym nikomu. Bo kto by mi uwierzył? Niejednokrotnie w nocy, kiedy już usnęłam, siadałam raptownie na łóżku i widziałam różne, nieznane mi wtedy rzeczy...Drzwi, które były zamknięte, a przez nie przechodziło jasne światło. .. Stopę, (która była tylko szarą mgłą) wchodzącą przez drzwi do sypialni moich rodziców. .. Dłoń machającą do mnie za oknem. A mieszkałam na dziesiątym piętrze. .. Głos, który mnie budził i powtarzał moje imię. .. Dziwne, ale z czasem przestałam odczuwać strach i lęk. Z chwilą pojawienia się głosu nie widziałam już przed zaśnięciem tych złych, zdeformowanych twarzy.
Ale w końcu postanowiłam powiedzieć o wszystkim mamie. Czułam, że chyba coś muszę zrobić, komuś pomóc.
Siedziałam z mamą w kuchni i wszystko jej opowiadałam. Wysłuchała mnie, bałam się, że zaraz mi powie, że zwariowałam. .. Ale mama zaczęła się też zastanawiać kto potrzebuje mojej pomocy. Wstałyśmy z krzeseł w kuchni i miałyśmy się już obie udać do dużego pokoju, zrobiłyśmy pierwsze kroki. .. Nagle. .. Coś dużego, o nieokreślonym kształcie, kolorze jak gęsta mgła przeleciało nam przed oczami. .. Obie to ujrzałyśmy.
Nastał późny wieczór. .. Noc. Czas na odpoczynek. Pomodliłam się przed zaśnięciem i bardzo szybko usnęłam. .. Miałam sen. Ujrzałam miasto, które całe było w gruzach, nie było tam żadnego domu, nie było drzew, roślinności, wszystko w szarych odcieniach jak popiół i pustka. Wielka pustka, którą odczułam w sercu. I nagle wśród tych kamieni ujrzałam postać, która szła w moim kierunku. Była ubrana na biało. Podszedł bliżej mnie i zobaczyłam, że to mój wujek, który umarł miesiąc przed moimi narodzinami. (Mama opowiadała mi, że nie mógł się doczekać kiedy przyjdę na świat - niestety nie doczekał tego). Stanął przede mną, a ja zapytałam się go:,,Wujku, czy to ty mnie straszysz?". Popatrzał na mnie, miał takie dobre oczy tryskające radością, uśmiechnął się do mnie - i odszedł bez słów.
I wszystko się zmieniło. Gdy się obudziłam czułam radość, że go zobaczyłam i spokój. Wszystko powróciło do normy. Wiem, że dusze ubrane na biało, czegoś od nas potrzebują i proszą aby im pomóc. Czasem wystarczy pomodlić się za nich, czasem spotkanie uwalnia ich i pomaga odejść w spokoju.
Mniej więcej po roku od tego zdarzenia sięgnęłam po karty tarota. Być może to też była moja droga do nich?