Andrzejki. O wróżbach, wróżeniu i tarocie. Wywiad z Wróżką Hanną
Data publikacji: 2011-12-01
Kategoria: Wróżby ogólne
Dzisiaj wróżenie stało się dość powszechne i można rzec „modne”. Kiedy chcemy dowiedzieć się czegoś o naszej przyszłości, udajemy się do wróżki. Ale to wróżby czynione w Andrzejki są właśnie tymi najprawdziwszymi.
Czy wróżenie jest potrzebne... a tym samym wróżki? Na te pytania i inne odpowie nam wróżka Hania, która od lat jest „psychologiem” dusz i serc.
Skąd u Pani umiejętność wróżenia?
Jak się niedawno dowiedziałam, podobno mój dziadek z Białorusi był uzdrowicielem… Sama jednak uważam, że tego typu umiejętności mam „sama po sobie”. Moja mama ma dobrą intuicję, ale moje umiejętności dostrzegałam u siebie już jako dziecko. Miewałam sny prorocze, one zresztą „nękają” mnie od lat. Jako dziecko byłam typem samotnika, stroniłam od ludzi, z racji faktu, że dużo widziałam, w tym również i dużo złego… To zatem „dar i przekleństwo” od najmniejszych lat. Zaczął się nasilać na każdym kroku, wraz z wiekiem.
Można nauczyć się wróżenia czy to dar?
Trudno powiedzieć. Myślę, że i tak, i nie. Karty to tylko w sumie obrazki, zatem uważam, że na nic się nie zda znawstwo ich znaczeń. Oczywiście, można czytać książkowo, ale w moim odczuciu, to bardzo kiepskie podejście do nich. Intuicja jest zatem pewną koniecznością, stąd uważam, że w największym stopniu to mimo wszystko… dar, chociaż intuicję posiada każdy z nas.
Jaki rodzaj wróżenia Pani oferuje klientom?
Klienci najczęściej wybierają tarota. Rzadziej pragną, czy proszą o Tybetańską Wyrocznię MO. To dość specyficzna metoda, do której posiadam przekaz, który został mi jeszcze z czasów, kiedy praktykowałam buddyzm w szkole buddyzmu tybetańskiego… Tarot to podstawa, często jednak proszą mnie również o charakterystykę na podstawie ich twarzy, wyglądu.
Które są najpopularniejsze?
Na pewno tarot, chociaż bywa, że ktoś się go obawia. Potrafię jednak umiejętnie przekazać, że tarot nie jest żadnym „narzędziem Szatana”…
Czy traktuje to Pani jako zawód, bo tym się Pani zajmuje na co dzień?
Tak, zdecydowanie. Moje rozwijane od 15 roku życia hobby stało się pracą… Dla mnie to praca, powołanie, ale nie chciałabym, aby to zabrzmiało pompatycznie. Robię to, co robię podobno dobrze i oby było tak dalej…
W jakim przedziale wiekowym są najczęściej osoby korzystające z Pani
„usług”?
Moje stałe klientki i klienci, to osoby w wieku: 30-65 lat. Bywają i osoby starsze.
Przeważają panie czy mężczyźni?
Panie, ale coraz częściej Panowie i to najczęściej ci na najwyższych stanowiskach.
Jakie są najczęściej zadawane pytania?
Ostatnimi czasy najczęstsze pytania to te o pracę, finanse. To jednak zależy. Na ostatniej imprezie dla bankowców, Panowie i Panie pytali przede wszystkim o pieniądze. To chyba zatem bardzo indywidualne. Klienci często też pytają o miłość, rzadziej o zdrowie lub np. podróże.
Czy oprócz andrzejkowych wróżb (bo wiemy, że to szczególny okres wróżenia) są okresy, kiedy chętnych do wróżenia nie brakuje?
Ja raczej nie mam takich szczególnych okresów… Stale pracuję i mam klientów. Oczywiście, czas andrzejkowy, jest czasem imprez, wyjazdów, bardzo wielu atrakcyjnych propozycji…
Czy Pani zdaniem wróżenie ma sensowne wytłumaczenie (po co dajemy sobie wróżyć)?
Myślę, że przede wszystkim mowa tutaj o obawach, lękach i ciekawości. Często mówię, że wróżka jest „zaspokajaczem ciekawości” i sądzę, że wiele w tym prawdy…
Czego Pani nie mówi swoim klientom?
Nie poruszam kwestii „drażliwych”. Tematyki śmierci, ciąży, ciężkich chorób, nieszczęśliwych wypadków itd. Czasem pewne rzeczy przemilczam, nie dopowiadam, ponieważ nie mam pewności co do tego, czy dana osoba chce wiedzieć aż tak dużo. Podchodzę do klientów zatem delikatnie i dyskretnie.
Czy kiedykolwiek ktoś Panią poinformował, że wróżba spełniła się?
Nie lubię się chwalić, bo wychodzę z założenia, że inni powinni to robić, ale tak… kilka-kilkanaście razy dziennie to słyszę lub czytam.
Jaka to jest satysfakcja "zawodowa" dla Pani, "uprawiając" ten zawód?
Trudno określić. Na pewno jest to bardzo wyczerpująca fizycznie i psychicznie praca. Przynajmniej dla mnie. Największą satysfakcją jest dla mnie to, że ktoś powiedział, że mu pomogłam, czy też podziękował. Pieniądze nie są główną motywacją, ale na pewno jestem bardzo „uczulona” na punkcie wykorzystywania, naciągania, braku szacunku i kłamstw. We wszystkim powinna panować równowaga.
Czy w tym „zawodzie” można zrobić karierę?
To zależy, jaką kto ma motywację? Moją motywacją jest robienie tego, co robię dobrze. Uznanie cieszy za każdym razem, ale nie należę do osób, które "idą po trupach". Ja osobiście propozycji dostaję stale bardzo wiele, ale większość odrzucam, czy z nich po czasie po prostu rezygnuję… Zależy, kto jaką ma motywację. Tak to widzę.
Czy wróżki są potrzebne?
Uważam, że jak najbardziej. Dobra wróżka powinna też posiadać cechy dobrego psychologa, ale to nie może stać się jej głównym atutem. Głównym atutem powinna być jej bardzo dobra intuicja. Nie powinno też jej brakować cierpliwości oraz spokoju. Szczerości również, bo to najkrótsza ścieżka.
Wywiad przeprowadziła Jolanta Maria Budniak
AUTOR ARTYKUŁU