W Jednym Czasie
Kategoria: Miłość i związki
Gdy wyłoniliśmy się z oceanu pustki i źródło podzieliło się na nasze jaźnie, pojawiło się światło ale także padł na nową ziemię cień. Dusze zapragnęły trwać w wiecznym świetle. Kąpały się w tym źródle, jednak zaczęły odklejać się od tej siły przepadając w myśleniu o przeszłej pustce i zamartwianiu się o to, że przyszłość może być takim samym wypaleniem. Pojawiły się lęki, za nimi pożądania, zazdrości, wojny. Dusze zatraciły swą jedność w teraźniejszym świetle i wpadły w iluzję samotności. Tak powstał „Sztorm”. Czas z jednej formy wieczności podzielił się w oczach przerażonych dusz na przeszłość i przyszłość.
Serce powinno być ciche, mądrość - odrywać się od pamięci, a świadomość być obserwatorem Miłości.
Wystarczy przypomnieć sobie „teraz” i czuć nie strachem, a własną świadomością. Nie patrzeć na zewnątrz w przyszłość i przeszłość jako, że one nie istnieją, a patrzenie w pustkę tworzy w naszych oczach halucynacje.
Światło wyłoniło się z pustki w sposób czysto altruistyczny i pozbawiony intencji. Tylko czyn w zapomnieniu prowadzi do jedności. Niech to będzie nasza etyką w świecie teraźniejszego światła! Pragnienia i lęki niewolą nas i nakazują ciągłą analizę intencji, które z natury są przecież czyste.
Gdy wierzymy w spełnienie swych pragnień oddajemy pokłon iluzji, gdyż pragnienia wywodzą się z lęków. Pragniemy wielkiego domu gdyż boimy się biedy, chcemy znaleźć prace z tego samego powodu, pożądamy partnera gdyż boimy się samotności.
A przecież altruistyczny gest stworzenia (istnienia) wyznaczył nam ścieżki na wieczność. One są prawidłowe i wiara w nie daje odwagę. I nie ważne jak to nazwiemy, przeznaczenie, Boski Plan czy matematyczny wynik wielkiego wybuchu. Strach tu nie pomoże. Wszystkie drogi, które nie wywodzą się z wiary w istnienie prowadzą w szpony iluzji i zapędzających się kręgów.
Wiele dusz żyje w „wiecznym dniu świstaka”.
Źródło prawdziwego światła jest tylko jedno, a jego promienie są proste. Każdy jest promieniem, a jego istnienie trwa w „zjednoczonym czasie”, czyli „teraz”..
Dualizm jest wężem, który połyka swój ogon, jest iluzją celu i spełnienia oraz groźbą przeszkód i strat.
Jedność czasu to coś, do czego nie trzeba podążać. Istnienie zaś jest czymś, czemu nie można zaprzeczyć, wystarczy się wsłuchać we własną teraźniejszość, ale tylko wtedy gdy serce jest ciche, czyste.
Nigdy nie uchwycimy źródła, gdy uciekamy bądź mamy w tym jakiś cel.
Nigdy nie uchwycimy chwili istnienia, gdy jego poszukiwanie jest wynikiem cierpienia doznanego w iluzji.
Tylko wewnętrzne zrozumienie, że jest to naturalny porządek i coś prawdziwego, jest wyzwoleniem.
Jesteśmy jednym lecz podzielonym tak samo jak wieczność podzieliła się na wczoraj, jutro i dziś - dlatego póki jedna świadomość indywidualna czuje się samotną jednostką chociaż w jednym miejscu, nie zaznamy pełni.
Dusze są podatne na wpływ lęku, ponieważ nie trwają w zjednoczonym czasie. Ten, kto zjednoczy się z własną inspiracją, z własnym promieniem światła; ten, kto postrzega teraźniejszością rozumie, że nie istnieje samotność ani strata. Każdy lęk będący źródłem cierpienia i pragnień ma podstawy w jednym lęku. To strach przed samotnością i wyobcowaniem. Stąd też bierze się hierarchia, ludzie walczą o pozycję bojąc się, że zabraknie dla nich miejsca.
A przecież każda dusza ma swoje miejsce, każde ziarnko piasku jest nieodłączną częścią całości, rozumie to ten kto postrzega całością, ujrzeć ją można jedynie w swoim wyciszonym sercu.
Węże, które połykają swój ogon posiadają często cechę patrzenia na uschnięte drzewo w wielkim pięknym lesie.
Często opowiadając komuś swoją historie mówimy o związkach z ludźmi bądź miejscami. Zapewne były to cudowne przyjaźnie, a miejsca piękne skoro zapadły nam w pamięć i trwaliśmy w nich. Czemu więc opowiadamy zawsze o smutnych i bolesnych końcach tychże przyjaźni, i o trudnych odejściach, przeprowadzkach? Takie myślenie powodowane jest lękiem przed porzuceniem tego, co przeminęło. Skoro nie wróci- to sobie obrzydzę. I wcale taka postawa nie uwalnia od przywiązania do pustki pojęcia przeszłości, wiąże z nią niewidzialnym sznurem niszcząc tym życie w teraźniejszości.
Błądzimy w podzielonym czasie, gdzieś daleko. Mamy jednak siłę, by znaleźć drogę, jesteśmy światłem w tunelu dla samych siebie i innych gdy się tylko podniesiemy. Jeden może pokazać prawdę całej armii. Siła ta daje wiarę, objawia się jako chwila, inspiracja, bądź Miłość, są to jednak tylko przebłyski prawdziwej mądrości i Uczucia. Ten kto zobaczy promień przypomina sobie, czym jest światło i wraca do niego odrzucając pragnienia i lęki.
Pogrążeni w iluzji oceniają siebie i porównują się ze sobą. Oceniają siebie na podstawie własnych ocen względem otoczenia - to błędne koło dualizmu. By je przerwać trzeba ukazać promień światła.
Prawdą jest wszystko to, co nie osądzone a zobaczone bądź doświadczone. Różne są zasięgi percepcji w tych, którzy osądzają - dlatego prawd jest wiele. Ci, którzy są oceanem znają jedną prawdę i jest ona oczywista.
Nauczyciel i mędrzec nie ukaże źródła, nawet gdyby znał całe jego prawdy i działania. Ten, kto świeci „nie myśli i nie pamięta”, słowa same z niego wychodzą jako wynik „poznania całości”. Tak działa każdy jego gest.
Teraz, gdy to piszę nie przelewam długo zbieranych przemyśleń. Przelewam inspiracje, czyli zaledwie przebłysk światła. Jest to część kontynuacji pierwszego altruistycznego gestu. Tak jak wszystko, co robię w świadomej obserwacji.
Początek, stworzenie to słowa, które ułatwiają pojęcie przekazu. Jednak jest to bardziej paradoksalna kwestia, ponieważ teraźniejszość i istnienie po prostu „są”.
Źródło jest wyciszeniem, pustką poza pustką. Kolejnym paradoksalnym doznaniem. Nie jest samotnością w jedności. Pustką w geście zapomnienia.
Myślenie napędzane jest lękiem - tak samo jak uczucia. Myślenie to patrzenie na kwiaty w poszukiwaniu kolców i trucizn z chwilowymi uniesieniami ich pięknem. Jedność czasu to obserwacja całej polany i każdego jej szczegółu zarazem oraz wielki zachwyt w poczuciu naturalnego bezpieczeństwa.
Nie mylmy jednak bezpieczeństwa z pewnością. Pewność jest przyzwyczajeniem do życia w strachu i naiwną wiarą w spełnienie nieczystego wymyślonego pragnienia.
Źródło w jedności czasu jest pewnego rodzaju „niepewnością”. Jesteśmy wolni w swej świadomości, ale dlatego zawsze możemy zbłądzić i upaść znów w szpony iluzji. Pułapki są wszędzie. Ten, kto poczuł światło i jest pewien, że nigdy nie wstąpi w niego strach jest już w jego szponach - bo jego pewność wynika z naiwności w poszukiwaniu ucieczki przed strachem. Tak jak już pisałem: nie dozna źródła ten, kto go szuka ze strachu bądź pragnienia.
Ten, kto ucieka przed cieniami dla świątyni tak naprawdę biegnie prosto w ich szpony, ponieważ kieruje nim lęk.
O czymkolwiek teraz myślisz nie jest tym, czego już nie pamiętasz. Oto dowód na to, iż myśli i pamięć są iluzją.
Najlepszym sposobem na wolność świadomości i naturalnym trwaniem jest obserwacja.
W tym świecie ciągle pojawiają się myśli i obrazy, raczej tego nie zmienimy, możemy jednak ominąć, bo taka jest powinność prawdziwej natury.
By obserwować i tylko obserwować wystarczy nie przywiązywać się do tego, co przemija.
A na własne myśli, póki nie znikną, patrzeć z perspektywy trzeciej osoby.
Zrób coś, usiądź i pisz. Zamknij oczy i wyobraź sobie to, co właśnie robisz, kim jesteś i gdzie się znajdujesz. Dwa postawione naprzeciw siebie lustra ukazują nieskończoność.